Soundrive Live

High Tension - "Purge"

Kiedy zespół wydaje dwa bezbłędne albumy, z którymi spędzasz niezliczone godziny i układasz je na ołtarzyku "klasyków" obok "Raw Power" The Stooges czy "Black Metal" Venom, to za premierą nowego materiału może stać ryzyko o wielu obliczach.

Nadzieje mogą być tak duże, że nawet jeżeli krążek będzie trzymał wysoki poziom, nie będzie to poziom wystarczająco wysoki w porównaniu z oczekiwaniami; z drugiej strony może stać się też tak, że materiał przeciętny urośnie do rangi znakomitego tylko dlatego, że nagrali go ulubieni muzycy. Do "Purge" podszedłem w pełni świadom tych zagrożeń, a po pierwszym przesłuchaniu singlowego "Ghost to Ghost" pomyślałem nawet: To już nie jest to samo.

 

Kolejne podejścia pozwoliły na weryfikację i wkrótce okazało się, że byłem w błędzie - to jest to samo High Tension i znowu nagrało bardzo udany materiał z pogranicza hardcore'u i metalu, a może nawet wyciągające to, co najlepsze z nu metalu, do którego muzycy nie kryją zresztą słabości. Iggy i Venom pojawili się natomiast we wstępie nie bez powodu - australijska kapela dorównuje obydwu obłędem i brutalnością. Nie grają najciężej czy najszybciej, grają natomiast tak, jakby od tego zależały ich życia, jakby po ostatniej nucie nie czekało już nic więcej, na co warto byłoby zachowywać siły.

 

Podobnie jak The Stooges to niby punk rock, a Venom to niby black metal, High Tension można by nazwać niby hardcorem, ale byłoby to zbyt dużym uproszczeniem. High Tension to przede wszystkim emocje, potężny głos Kariny Utomo (choć mamy tutaj także pierwszy śpiewany utwór - "Surrender") i groove sprawiający, że trudno wyrzucić te furiackie melodie z pamięci (zwłaszcza "The Legacy", które ma w sobie coś z... System of a Down). Wartość dodatkową stanowią z kolei teksty, które poruszają tematykę dla słuchacza w Polsce niby egzotyczną i obcą, a jednak łatwą do porównania z naszą własną historią, bo wiążą się z indonezyjskim (Utomo właśnie stamtąd pochodzi) ludobójstwem z lat 60., politycznymi aresztowaniami i społecznym konfliktem z komunizmem w tle.

 

Przy całym oporze do pisania bezkrytycznej laudacji ponownie jestem bezradny i ponownie muszę posprzątać ołtarzyk, by zmieścić na nim jeszcze jeden album. "Purge" to nie tylko jedno z moich ulubionych wydawnictw 2018 roku, ale także materiał, do którego będę wracał latami.


Cooking Vinyl/2018


Oddaj swój głos:


NAJNOWSZE RECENZJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2019 Soundrive