sd FEST
SD FEST

Archive

 

Archive jest w Polsce darzone uczuciem wyjątkowym. Mało gdzie mogą liczyć na tak królewskie przyjęcie, jak u nas i na szczęście nie jest to miłość nieodwzajemniona. W minioną niedzielę zespół przypomniał, że także dla niego przyjazdy nad Wisłę są wyjątkowe.

Kiedy przed sceną rozwinięto cienki, złożony z drobnych elementów ekran, oczywistym się stało, że i tym razem Londyńczycy porwą się na stymulację nie tylko zmysłu słuchu, ale także na zapewnienie doznań wzrokowych. Z jednej strony nie jest to zaskoczeniem, w końcu wizualne aspekty koncertów oraz albumów zawsze był dla nich czymś więcej niż zaledwie dodatkiem do dźwięków; z drugiej strony na tak bardzo emocjonalnie angażujący spektakl nie można się wcześniej przygotować, nawet po obejrzeniu nagrań z najnowszych występów. Projekcje z dwóch stron sceny oraz subtelne, zimne oświetlenie do tego stopnia spotęgowały przejmującą muzykę Archive, że powrót do słuchania jej "tylko" z płyt CD może być bolesny jeszcze przez kilka dni po powrocie do domu.

Projekcje z dwóch stron sceny oraz subtelne, zimne oświetlenie do tego stopnia spotęgowały przejmującą muzykę Archive, że powrót do słuchania jej "tylko" z płyt CD może być bolesny jeszcze przez kilka dni po powrocie do domu.

Koncert otworzyły cztery utwory z albumu "The False Foundation". W poprzednich latach wiele osób narzekało, gdy Archive skupiało się przede wszystkim na promowaniu swoich najnowszych dokonań studyjnych, ale tym razem premierowy materiał jest na tyle dobry, że uczynienie z niego dominującej siły przeplatanej "przebojami" nie wpłynęło negatywnie na konstruowanie dramaturgii wydarzenia. Niemal całkowicie instrumentalne "Driving in Nails" roztoczyło inicjacyjną atmosferę, która przejęła kontrolę nad zgromadzonym w hali tłumem i pozwoliła mu na niespełna dwie godziny porzucić doczesne życie, oddać się w całości metafizycznym doznaniom. Pierwsze minuty mijały pod znakiem zadumy i zachwytu, kalibrowania zmysłów. Dopiero kawałek tytułowy wybił słuchaczy z osłupienia swoim skocznym, potężnym bitem. Tak chwytliwej melodii Archive dawno nie nagrało, może nawet nigdy wcześniej, a jednak jej brzmienie nie jest tak bardzo odległe od charakterystycznego stylu grupy, jak niektóre nagrania z wydanego w 2015 roku (i dosyć chłodno przyjętego) "Restriction", do którego na poznańskim koncercie powracaliśmy czterokrotnie.

 

Po pięciu utworach na scenę wkroczyła Holly Martin, wokalistka o potężnym głosie i niezbyt oryginalnej barwie, która akurat tutaj pasuje idealnie. "Hatchet" oraz "Kid Corner" okazały się jednymi z najciekawiej wykonanych utworów tego wieczoru, za co pochwała należy się przede wszystkim autorom rewelacyjnych wizualizacji przemieniających scenę w swoistą klatką. Nie przypominało to już zwykłego materiału wideo funkcjonującego gdzieś na uboczu, ale efekty specjalne na miarę produkcji filmowej sprzed dwóch dekad. Chwilę później ekran opadł, ukazując zespół w pełnej krasie... A może nawet dobitniej zrobiło to wykonanie genialnego wyciskacza łez - "Pulse". Ta kompozycja ma już dwanaście lat, ale to wciąż za mało, aby oswoić się z jej chwytającą za serce mocą. David Pen śpiewa ją na żywo inaczej, niż zrobił to na albumie Craig Walker, stała pozostała natomiast skala zaangażowania w wykonanie, co sprawia, że tytułowy puls najbardziej wyczuwalny jest pod zaciśniętymi powiekami świadków koncertu.

 

W dalszej części regularnego setu, poza materiałem z "The False Foundation", pojawił się jeszcze jeden ulubieniec publiczności - "Bullets". Pozwolę sobie w tym miejscu przenieść uwagę na Dariusa Keelera, współzałożyciela Archive, który zgodnie ze wszelkimi prawidłami powinien siedzieć za klawiszami i pozostawiać całą chwałę dla naturalnie wysuwających się na front wokalistów. Człowiek ten jest jednak do tego stopnia opętany (nie ma innego właściwego słowa) muzyką swoją i swoich kompanów, że chyba tylko kabel od słuchawek powstrzymał go przed skakaniem po całej scenie. Momentami jego zachowanie dostarczało elementów humorystycznych, zwłaszcza gdy wznosił palec, jakby mówił do publiki: "Słuchajcie tego, to będzie niezłe" albo gdyby bujał się w siedzeniu z błogim uśmiechem niczym Jaś Fasola (podobieństwa fizjonomiczne same rzucały się w oczy) dumny z samoobsługowej wizyty u dentysty. Tak wielka radość nie mogła spotkać się z obojętnością i faktycznie gdy Keeler dyrygował emocjami, publiczność posłusznie poddawała się jego sugestiom.

Nikt już nie zamierzał się oszczędzać, cała hala monotonnie podrygiwała, co w warunkach muzyki Archive jest odpowiednikiem najagresywniejszego pogo.

Bis to trzy bezdyskusyjne hity - "You Make Me Feel", "Feel It" oraz "Controlling Crowds". Nowy album sprawdził się na żywo świetnie, ale to właśnie te niecałe dwadzieścia minut stanowiło wyżyny niedzielnego koncertu. Nikt już nie zamierzał się oszczędzać, cała hala monotonnie podrygiwała, co w warunkach muzyki Archive jest odpowiednikiem najagresywniejszego pogo. Na tym Brytyjczycy kończyli większość swoich dotychczasowych koncertów, ale jak już wspomniałem, Polska jest dla nich miejscem wyjątkowym, więc Keeler oraz Pen wyszli na scenę raz jeszcze, aby wykonać krótką, niemal akustyczną wersję "Again" - utworu, którym podbili serca tutejszych słuchaczy piętnaście lat temu.

 

Niektórzy od kilku lat zapowiadają koniec dobrej passy Archive, ale nawet jeżeli zdarzają im się słabsze krążki, to na żywo wciąż niewielu może im dorównać. Znakomity koncert w Poznaniu otworzyło dodatkowo francuskie Dr(Dr)One, które choć nie miało nawet trzydziestu minut na zaprezentowanie się, to perfekcyjnie wyczuło, w jaką nutę uderzyć, aby przemówić do nieswojej publiki. Zamierzałem trochę ponarzekać na okazjonalnie zawodzącą akustykę (zwłaszcza jeżeli chodzi o wysokie tony), ale były to tak drobne incydenty, że kompletnie przykryła je doniosłość tego muzycznego święta. Całe szczęście jesteśmy "narodem wybranym" i na kolejne spotkanie z Archive prawdopodobnie nie będziemy musieli długo czekać.

 

fot. Edyta Krzyżanowska


NAJNOWSZE RELACJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram Twitter

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2017 Soundrive