DT 1
SD FEST

Podróż w czasie z Blues Pills

 

Lubimy w Polsce brzmienie z końca lat 60., oj lubimy. Nigdzie indziej doroczny festiwal organizowany w Dolinie Charlotty nie miałby takiego wzięcia i nigdzie indziej jego comiesięczny biuletyn (znany jako Teraz Rock) nie cieszyłby się tak wielką popularnością, mimo że niemal całkowicie pozostaje zamknięty na współczesną muzykę. Od czasu do czasu pojawia się jednak coś nowego, co trafia w gust tej specyficznej publiczności. Tak było kilka lat temu z The Brew i tak jest teraz z Blues Pills.

Na szczęście program imprezy nie został skonstruowany według klucza epokowego. Tym, co łączyło wszystkie trzy występujące wczoraj zespoły były kobiety w rolach liderek. Jako pierwsza na scenę wyszła Moriah Woods, która na postoczniowych terenach prezentowała się całkiem niedawno, bo na ubiegłorocznym festiwalu Soundrive. Tym razem towarzyszyli jej kompanii oraz współautorzy projektu The Feral Trees. Nastrojowych, momentami wręcz przygnębiających kompozycji z debiutanckiego albumu wysłuchała zaledwie garstka osób, co wpłynęło korzystnie na odbiór - folk noir zdecydowanie lepiej sprawdza się w kameralnej atmosferze. Żadna inna grupa nie miała tego wieczoru do zaoferowania równie dużo treści, czego nie można traktować jako zarzut pod adresem Agyness B. Marry lub Blues Pills, a jako zachwyt nad emocjonalnym, poruszającym obliczem The Feral Trees. Każdy próbował na swój sposób zmiażdżyć publiczność, ale tylko w przypadku pierwszego zespołu nie chodziło o ciężar riffów, lecz o ciężar słów.

Agyness B. Marry była natomiast rockiem w czystej postaci, który nie jest ani o piciu piwa, ani o jeżdżeniu harleyem, ale także w nim najwyraźniejsze są walory czysto rozrywkowe, co wynika nie tylko z muzyki, ale także z narracji, jaką Agnieszka Bukowska prowadzi pomiędzy utworami. Jeszcze na początku występu wokalistka żartowała z "wysokiej frekwencji", ale mniej więcej w połowie setu pod sceną zaczęło robić się tłoczno. Zespół skorzystał z tej okazji przede wszystkim w celu przetestowania materiału na drugi album (część utworów nie miała jeszcze nawet tytułów) i wszystko wskazuje na to, że w ich rękach ta prosta, chwytliwa formuła ponownie się sprawdzi.

Kiedy Elin Larsson wskoczyła boso na scenę, właściwie już do końca koncertu nie przestawała się od niej odbijać. Nie chcę sobie nawet wyobrażać, jakie miałbym zakwasy po około dziewięćdziesięciu minutach podobnej gimnastyki, ale dla wokalistki Blues Pills chyba nie było to szczególnie męczące, bo przy całym tym szaleństwie, głos nie zadrżał jej choćby jeden raz. Ta zakaźna, wylewająca się ze sceny energia była esencją koncertu, ale istnieje niestety bardzo wyraźna dysproporcja pomiędzy rewelacyjnym debiutanckim albumem i nie do końca udanym "Lady In Gold" z ubiegłego roku, którą słychać było także po przeniesieniu utworów na warunki sceniczne. "High Class Woman" czy "Devil Man" to znakomite, porywające, ale także posiadające indywidualny charakter kompozycje; nowości okazały się natomiast bardzo monotonne, sprawiają wrażenie napisanych na siłę, bez pomysłu. Jeżeli jednak poddać się czarowi Blues Pills bez dodatkowych analiz, trudno się nie zachwycić. Ta muzyka działa jak niewidzialne nici, którymi słuchacz przytwierdzony jest do głośników i bezwiednie podryguje tak, jak wibrują niesione po nich dźwięki. Cover "Somebody To Love" Jefferson Airplane był natomiast bezwstydnym zagraniem pod publiczkę, któremu nie dało się oprzeć. Znakomite wykonanie.

 

Baza fanów Blues Pills w Polsce nieustannie rośnie i o ile nie nastąpi przesycenie (jak chociażby w przypadku The Brew), Larsson wraz z ekipą będą pojawiać się nad Wisłą regularnie. Jeżeli do tego uda im się wrócić do poziomu z pierwszego wydawnictwa, nie wyobrażam ominąć ich koncertu za każdym razem, kiedy tylko pojawią się w mieście.


NAJNOWSZE RELACJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram Twitter

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2017 Soundrive