Premiera piątego albumu Kiev Office

 

Wiele mamy w Trójmieście zespołów, które poza graniem na lokalnych scenach, potrafią zaciekawić i zachwycić niejednego mieszkańca spoza Pomorza. Gdyby sporządzić listę "najbardziej gdyńskich" grup muzycznych (takich, których brzmienie i teksty wprost ocieka inspiracjami Gdynią), to Kiev Office zapewne znalazłoby się gdzieś w czołówce. O tym, że wpływy tego miasta są nieskończone, udowodnili wydając kolejny, piąty już krążek w swoim dorobku - "Modernistyczny horror", którego premiera odbyła się w klubie B90.

Kiev Office towarzyszyły dwa inne gdyńskie zespoły - Castlings oraz Judy's Funeral. Pierwszy z nich nie miał łatwo, biorąc pod uwagę to, że unikanie supportowych zespołów jest dość częstym błędem trójmiejskiej publiczności (a jak się zwykle okazuje, właśnie te ignorowane występy bywają kopalnią muzycznych odkryć). Występ zaczął się dość niepozornie od "Love Is a Drag" - pogodne i sympatyczne granie nie przyciągnęło tłumów, ale na pewno umiliło czas oczekiwania na kolejne zespoły. Castlings odświeżyli również starszy utwór innego projektu gitarzysty Jakuba Kozaka - The Esthetics. "Tonight" w wykonaniu Oliwii Walewskiej miało swoje mocniejsze momenty, choć wersja śpiewana w duecie wydawała mi się ciekawsza. Castlings wypadli bardziej niż poprawnie, choć nie udało im się oczarować słuchaczy pod sceną. Grali przyjemnie, ale niezobowiązująco - muzyka wpadała w ucho, ale nie zostawała w głowie na dłużej. Porównałabym ich występ do stacji radiowej włączonej jako muzyczne tło zgrabnie wypełniające ciszę, lecz niespecjalnie zwracające uwagę czy zachęcającej do pilniejszego wsłuchania się.

 

Drugi koncert był zdecydowanie moim faworytem piątkowego wieczoru. Gdyńskie trio Judy's Funeral mocno odznaczało się na tle Castlings i Kiev Office - byli bardziej mroczni, psychodeliczni i niepokorni. Nastrój zmienił się diametralnie - grający chwilę wcześniej w łagodnie brzmiącym Castling Maciej Lewandowski zaprezentował się od zupełnie innej strony, wykonując wspólnie z kolegami utwory kojarzące się z brzmieniem Dead Can Dance czy Joy Division (choć członkowie zespołu w wywiadach raczej zaprzeczają, jakoby ta legendarna grupa miała na nich większy wpływ). Głęboki wokal Piotra Piórkowskiego fantastycznie współgrał z niskim basem, zgrzytliwymi, zniekształconymi akordami i wyrazistą perkusją. W tym całym ciężkim graniu słychać jednak wyraźnie melodie nieco łagodzące efekt. Zresztą, zespół ma w swoim dorobku również bardziej popowo zorientowane piosenki, których nie omieszkuje grać w towarzystwie mroczniejszych utworów, tym samym tylko podkreślając różnorodność Judy's Funeral, bogactwo inspiracji i niepowstrzymaną chęć rozwoju w różnych kierunkach.

 

O ile dwa pierwsze zespoły mogły być dla słuchaczy zaskoczeniem, o tyle publiczność wiedziała czego się spodziewać po Kiev Office - w końcu grupa na przełomie dziesięciu lat zdążyła zagrać już wiele koncertów. Wydany zaledwie kilka dni przed koncertem piąty krążek "Modernistyczny Horror" i jego ciepłe przyjęcie przez słuchaczy i krytyków będzie powodem, dla którego wkrótce Kiev Office ustanowi sobie samemu poprzeczkę jeszcze wyżej. Nie nazwałabym nowej płyty niespodzianką (chyba, że mówimy tu o czasowej odległości, jaka dzieli "Modernistyczny Horror" od krążka "Statek Matka") - grupa konsekwentnie trzyma się wypracowanego przez siebie stylu, do którego również przyzwyczaiła fanów. Ci wiedzą, że mogą liczyć na oryginalne i niebanalne teksty, mocny wokal (nierzadko wykrzyczany), rytmiczne i energetyczne brzmienie, jak i nostalgiczne elementy wskazujące na silne przywiązanie do Gdyni. Utwory idealnie sprawdzają się na koncertach i rozgrzewają publiczność, a wśród niej zwłaszcza tych, którzy Trójmiasto darzą szczególnymi sentymentami. Kawałki z "Modernistycznego Horroru" zdominowały piątkowy występ, choć nie zabrakło kilku utworów z poprzednich krążków (między innymi "Karolina Kodeina" czy "Biała Sierść").

 

Nowe nagrania były przyjmowane przez słuchaczy równie entuzjastycznie, co starsze. Do tych najciekawszych i mających największą siłę przebicia zaliczyłabym "Obręby Rewiry", "Anonim spod ziemi", "Jądro Miasta" i nieco odbiegające od schematu "8 lat w Tybecie", w którym swoje pięć minut w pełni wykorzystała Joanna Kucharska (do tej pory nie miałam okazji zobaczyć jej poza Lonker See, a piątkowe wydarzenie było dowodem na to, że trójmiejscy muzycy nie spoczywają na laurach, lecz bez przerwy eksperymentują i podejmują nowe muzyczne wyzwania). Dla mnie występ Kiev Office został przyćmiony przez brawurowo grające Judy's Funeral, choć ci, którzy pojawili się w B90 specjalnie dla ostatniego z prezentujących się zespołów, na pewno dostali to, czego oczekiwali - potężnie naładowany energią występ z dużą dozą humoru, spontaniczności i przebojowości.

 

fot. Victoria Argent


NAJNOWSZE RELACJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram Twitter

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2017 Soundrive