Glamour - "Glitter Stomp!"

"Brokatowa petarda wymierzona przeciwko rasizmowi, homofobii i narodowym kompleksom" - tak przedstawiają się muzycy stołecznego Glamour i dla mnie żadna dodatkowa zachęta nie jest potrzebna. Co jednak istotniejsze, zespół ma do zaoferowania znacznie więcej niż przykuwający uwagę opis.

Nie pamiętam, w jakim to było artykule, ale na pewno był rok 2015, kiedy wspomniałem, że oto nadchodzą czasy, gdy punk rock znowu będzie o czymś, znowu będzie muzyką protestu i ucieczką dla wszystkich tych, którzy wolnościowe ideały stawiają na pierwszym miejscu. Przepowiednia banalna, bo przecież nie od dziś wiadomo, że gdzie jest ucisk, tam musi przecieknąć sprzeciw, który najczęściej objawia się we wszelakich przejawach działalności twórczej. Niedawno zespół Jad doskonale uchwycił niechęć do społeczno-politycznych standardów, jakie w bardzo krótkim czasie odmieniły naszą rzeczywistość, a "Glitter Stomp!" to kolejny, równie potężny cios.

 

Nie ważne, która partia jest lepsza, która gorsza. Ważne jacy jesteśmy dla siebie, czy chcemy coś dawać, czy tylko pobierać 500+, czy nasza empatia wyrasta ponad współczucie dla ulubionego zawodnika, który akurat odebrał baty w klatce, czy w najbliższym otoczeniu potrafimy dostrzec tylko zgniliznę przefiltrowaną przez "botoksowo-pitbullową" wizję świata. Muzycy Glamour najdobitniej przedstawiają swoje stanowisko w utworze "Presja", gdzie padają słowa: Agresja i przemoc, z telewizora płynie co noc. Wzorce prosto z reklamy, na ulicy w szkole i w pracy. Od dziecka w domach uczeni, słabszego przygnieć do ziemi. Przy okazji jest to zarazem najbardziej chwytliwy moment "Glitter Stomp!", którego refren choć tworzą zaledwie dwa rymujące się słowa (presja - agresja), wymownie oddaje mechanizm zaszczepiania nienawiści, a jak wiadomo, społeczeństwo skłócone, to społeczeństwo łatwe do kontrolowania.

 

Refleksjom o charakterze ogólnym towarzyszą spostrzeżenia związane z konkretnymi sytuacjami, najczęściej wynikającymi z negatywnej stereotypizacji. We "Wcale nie jest" pada: Twoje sprośne żarty, uwagi gówno warte, oceny i wyzwiska, dziś nie dam drugiego policzka. Twoje żarty nie są kurwa śmieszne, natomiast w "Glitter Stomp" temat jest podobny, lecz inny adresat. To tekst zachęcający do bratania się, nie do walki z oprawcami. Maluj się, z nami chodź - namawia zespół i nie są to puste słowa, bo muzycy Glamour są... glamour. Wokalista Borys zakłada na scenę świecące buty, czapkę z daszkiem przypominającą kulę dyskotekową, a w dodatku nosi makijaż, jakiego mogłaby pozazdrościć Siksa.

 

Treść i postawa są bez dwóch zdań najważniejszymi elementami działalności Glamour, na szczęście nie muszą jednak kamuflować instrumentalnych niedociągnięć, bo po prostu ich nie ma. To łatwa, nieszczególnie oryginalna muzyka utrzymana w ryzach hardcore punkowego standardu, ale czym innym mogłaby być? Od eksperymentów, ważniejsze jest w tym przypadku sprawne rzemiosło i odpowiednia energia wzmacniająca siłę tekstu. Pod tym względem nie można postawić Warszawiakom żadnych zarzutów.


wydanie własne/2017


Oddaj swój głos:


NAJNOWSZE RECENZJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram Twitter

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2018 Soundrive