Drab Majesty - "Modern Mirror"

78%

O nostalgicznych odniesieniach do lat osiemdziesiątych - czasu melodyjnych syntezatorowych piosenek o charakterystycznym, nieco mrocznym klimacie - czytaliście już pewnie wielokrotnie. Ta tendencja wciąż jest powszechnie zauważalna w twórczości artystów z nurtu niezależnego. Jednym z najciekawszych jest Drab Majesty, duet z Los Angeles, który powrócił właśnie z trzecim albumem.

Czterdzieści dwie minuty - tyle trwa "Modern Mirror", czyli akurat tyle, ile potrzeba, by zaintrygować słuchacza i zatrzymać go przy głośnikach czy słuchawkach. Osiem albumowych kompozycji składa się na ciekawą, muzyczno-liryczną opowieść stanowiącą pomost między inspiracjami dźwiękami sprzed ponad trzech dekad i współczesnymi trendami. Prym wiodą w niej emocje. Jest w tej muzyce charakterystyczny romantyzm, refleksyjność, naturalne piękno. To album o miłości, jej jasnych i ciemnych stronach.

 

Drab Majesty, jak już mogliście dowiedzieć się z recenzji poprzedniej płyty, to powołany do życia w 2011 roku projekt Andrew Clinco, byłego perkusisty Marriages, tajemniczego artysty, który chce być określany mianem Deb Demure, bez klasyfikowania względem płci czy wyglądu zewnętrznego. Grającego na gitarze i bębnach wokalistę wspiera od 2016 roku śpiewająca i grająca na klawiszach Mona D - alter ego Alexa Nicolaou.

 

Na swoim trzecim albumie Drab Majesty nie odkrywa nowych muzycznych terytoriów, szlifując wypracowane wcześniej brzmienie, inspirowane synth popem trochę przypominającym New Order, gitarowymi sekwencjami charakterystycznymi dla The Cure i dream popową lekkością. To po prostu osiem lekkich i przyjemnych utworów, chwilami bardzo wpadających w ucho, uciekających jednak od popowej klasyfikacji dzięki chłodnej, momentami mrocznej, hipnotyzującej atmosferze bliskiej stylistyce dark wave.

 

Jak przyznaje Demure, do powstania "Modern Mirror" przyczyniła się wizyta w Atenach oraz fascynacja antyczną "Baśnią o Narcyzie", fragmentem "Metamorfoz" Owidiusza. Każdy z utworów zawartych na albumie jest elementem spójnej całości, zawieszonej pomiędzy odniesieniami do starożytnej mitologii a współczesnym science fiction. "A Dialogue" to retoryczne pytanie o stan zakochania na tle pogłosów i gitarowych sprzężeń. Jest w tej kompozycji magia i przestrzeń. Tanecznie i lekko robi się w "The Other Side" i singlowym "Ellipsis", traktującym o konieczności odnalezienia się jednostki w stale rozwijającym się świecie, przytłaczającym wszechobecną technologią.

 

Nostalgia i balladowość powracają w "Noise Of The Void", który w drugiej części nabiera gitarowej mocy. "Dolls In The Dark" intryguje wokalem Demure, a zaśpiewany przez Monę D "Oxytocin" pulsuje radosną energią, jednocześnie nie tracąc elementu refleksyjności za sprawą warstwy lirycznej. W snującym się dreampopowo "Long Division" warto zwrócić uwagę na gościnny udział wokalistki No Joy, Jasamine White-Gluz oraz tekst ostrzegający przed nadmierną próżnością i samouwielbieniem. Album wieńczy zaś taneczny, stopniowo wyciszający się "Out of Sequence", w którym na gitarze basowej gra współpracujący z M83, Nine Inch Nails, Beckiem i Air multiinstrumentalista i producent Justin Meldal-Johnson. W pięciu kompozycjach muzyków wspiera także gitarzysta Mike Kriebel.

 

"Modern Mirror" to najbardziej dojrzały album Drab Majesty. Zdecydowanie warto posłuchać go co najmniej kilka razy i zagłębić się w teksty poszczególnych utworów. Emocje gwarantowane.


Dais/2019


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive