Raccoon City. Screamo/post-hardcore z Australii

Po czterech latach przerwy w działalności, siedmiu od wydaniu debiutanckiego albumu, z nazwą zredukowaną o połowę użytych w niej słów - australijskie Raccoon City (dawniej Raccoon City Police Department) wreszcie wznowiło działalność i potwierdziło wysoką formę znakomitym drugim wydawnictwem, "For Nobody, Nowhere".

Skład zespołu uległ w międzyczasie drobnym zmianom i chociaż w nowej odsłonie głównymi składnikami nadal pozostają surowość post-hardcore'u i emocjonalność screamo, ekipa z Adelaide tym razem gra znacznie bardziej melodyjnie i przebojowo. W tekstach można natomiast znaleźć przede wszystkim wątki osobiste - nauka kochania siebie samego; konieczność rozstania z kimś bliskim, gdy relacja staje się toksyczna; wspieranie przyjaciół zmagających się z problemami natury psychicznej; mierzenie się ze wstydem.

Rozmowa z Soundrive (Levi Cooper - wokal)

Nie zajmowałbym się muzyką, gdyby nie mój brat, Dylan, również członek naszego zespołu. Zawsze był dla mnie inspiracją i zawsze dzieliliśmy entuzjazm do grania rocka.

 

Zanim zajmowałem się muzyką... W tej chwili zajmuję się wspieraniem osób z niepełnosprawnościami. Wszyscy nadal musimy pracować, zespół nie zapewnia dochodów, które pozwoliłyby z tego zrezygnować.

 

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to... Nadal słucham wielu zespołów z mojego dzieciństwa. Pamiętam, że razem z Dylanem często słuchałem w tamtym czasie Nickelback. Niektóre z tamtych kawałków w pewnym sensie nadal dają radę [śmiech]. Słuchałem też Slipknot, który był dla mnie ważnym wstępem do ciężej muzyki.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to nowy materiał Lorna Shore, naprawdę mocno się w niego wciągnąłem. Jest niedorzecznie ciężki [śmiech]. Poza tym nowy album Dreamwell.

 

Moi ulubieni artyści niezwiązani z muzyką to Henrik Uldalen, którego od jakiegoś czasu śledzę w mediach społecznościowych. Robi niesamowite obrazy olejowe z super realistycznymi portretami. Naprawdę wyjątkowe rzeczy. Lubię też Bena Templesmitha, autora komiksów [w Polsce znany z "30 dni nocy" czy "Silent Hill"].

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię ludzi przekraczających granice, zróżnicowane głosy, społeczną sprawiedliwość i pasję.

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię słabej produkcji; nadużywania tych samych pomysłów; seksizmu; irytujących, powtarzających się dźwięków.

 

Najbardziej w koncertach lubię pasję fanów i pokazywanie, nad czym pracowaliśmy w sali prób. Dobrze jest mieć możliwość podzielenia się tym, nad czym siedziało się godzinami na salce.

 

Nasza muzyka jest porównywana do La Dispute, Pianos Become the Teeth, The Saddest Landscape, powracającego emo, brzmienia smutnych i wkurzonych chłopców.

 

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to... Hmmm, to dość trudne. Może któryś kawałek Pinegrove. Uwielbiam flow z jakim Evan pisze piosenki. Albo wybrałbym coś na przykład Billie Eilish, dzięki temu mógłbym zostać bogaczem [śmiech].

 

W wolnym czasie lubię malować figurki Warhammer, słuchać podcastów, czytać książki i grać w gry.

 

Mój ulubiony cytat z filmu to: Moja żona - Borat.

 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mógł robić coś, co robiłem w dzieciństwie, nie płaciłbym za wynajem [śmiech].


W dzisiejszym świecie najgorsze są kapitalizm, miliarderzy i koronawirus.


Polska kojarzy mi się z pięknymi, malowniczymi widokami.

 

fot. Emerald


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive