Molly Burman: Niekończące się ilości utworów czekają na to, aż je odkryjemy

Jej ojciec - basista Lance Burman - grał z Paulem Cookiem z Sex Pistols i Matthew Ashmanem z Bow Wow Wow w electro-punkowym Chiefs of Relief; dziadek - trębacz Dave Burman - jest jednym z pierwszych zachodnich artystów, którzy wystąpili w powojennej Polsce; a ona sama zaczęła tworzyć w wieku sześciu lat. W tak bogatym w bodźce otoczeniu powstała muzyka wyjątkowej wrażliwości i właśnie znalazła ujście na debiutanckiej EP-ce - "Fool Me With Flattery".

Londyńska artystka ma dopiero dziewiętnaście lat, ale nie brakuje jej śmiałości i odwagi. Komponuje błyskawicznie wpadające w ucho indiepopowe utwory, które choć brzmią lekko i przyjemnie, dotyczą spraw znacznie ciężej wagi, chociażby mizoginii i mansplainingu (w tytułowym kawałku padają wymowne słowa: Don’t belittle me boy / surprisingly my brain works quite well alone).

Rozmowa z Soundrive

Nie zajmowałabym się muzyką, gdyby nie moja rodzina. Otaczała mnie muzyką od dnia narodzin, dzięki niej miłość do muzyki mogła rozkwitnąć.

 

Zanim zajmowałam się muzyką, byłam w szkole, uczyłam się. Pisałam już piosenki i tworzyłam muzykę, ale nie byłam w stanie w pełni się tym zająć do momentu opuszczenia szkoły.


Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to album Jacka Johnsona z filmu animowanego "Ciekawski George" ["Sing-A-Longs and Lullabies for the Film Curious George"], słuchałam jej non stop. Uwielbiałam też album "19" Adele, obudził we mnie songwriterkę.

 

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to Billie Martin, Dora Jar and Katy J Pearson - ostatnio często ich słucham. Miałam szczęście zobaczyć większość z nich na żywo, są świetnymi dziewczynami i robią wspaniałą muzykę.

 

Moje ulubione artystki niezwiązane z muzyką to Nadia Lee Cohen [brytyjska fotografka] - ma niesamowitą estetykę, jej prace robią na mnie ogromne wrażenie - i Jae Daisy, tworzy absolutnie piękne rzeczy, sprawia, że czuję się spokojna.

 

We współczesnej muzyce najbardziej lubię to, jak łatwy jest do niej dostęp. Istnieje mnóstwo przeróżnych gatunków i dźwięków, których każdy może posłuchać i do których każdy może się odnieść. Dzisiaj wyjątkowo łatwo można znaleźć nową muzykę, uwielbiam to. Istnieją niekończące się ilości utworów czekających na to, aż je odkryjemy - to bardzo ekscytujące.

 

We współczesnej muzyce najbardziej nie lubię tego, jak wyrobnicza wydaje się być. Zupełnie jakby niektóre osoby nie zawsze mogły wyrazić dokładnie tego, co chciałyby powiedzieć. Nad większością piosenek pracuje dzisiaj cała masa różnych autorów, a później przechodzą przez ręce jeszcze innych ludzi, zanim wreszcie są ukończone. Według mnie muzyka jest z tego powodu znacznie mniej osobista, a dla mnie jest to jej najważniejszym elementem.
 

Najbardziej w koncertach lubię to, jak pewna siebie czuję się, kiedy jestem na scenie i śpiewam moje utwory. To najlepsze uczucie na świecie. Nikt nie może powiedzieć, że robię coś źle, czuję się sobą w najpełniejszym stopniu. Uwielbiam też patrzeć, jak ludzie uśmiechają się i angażują, dzięki temu czuję z nimi więź.

Moja muzyka jest porównywana do... Ktoś kiedyś określił ją jako urzekającą i delikatną jak worek aksamitnych cegieł, co było moim zdaniem absolutnie pięknym porównaniem i naprawdę mnie uszczęśliwiło.

 

Gdybym mogła sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "I'll Still Have Me" Cyn. To delikatna i pełna wrażliwości piosenka z naprawdę znaczącym tekstem. Jest dla mnie bardzo ważna i byłabym z siebie dumna, gdybym to ja ją napisała.

 

W wolnym czasie lubię oglądać dużo filmów o zombie i czytać komiksy o zombie. Jestem ogromną fanką wszystkiego, co związane z apokalipsą. Bardzo lubię też malować i robić wszystko, co wymaga kreatywności. A poza tym oczywiście uwielbiam chodzić na tańce z moimi przyjaciółmi.

 

Mój ulubiony cytat z komiksu to: The thing about smart mother fuckers is that sometimes, they sound like crazy mother fuckers to stupid mother fuckers - to z komiksu "The Walking Dead", kultowe zdanie, a w dodatku wypowiedziane przez jedną z moich ulubionych postaci.

 

Gdybym w dorosłym życiu wciąż mogła robić coś, co robiłam w dzieciństwie, pewnie wróciłabym do tych wszystkich wymyślonych gier, w które kiedyś bawiłam się. Mam bardzo bujną wyobraźnię i zawsze biegałam po lesie z przyjaciółmi, udając, że jestem w "Igrzyskach śmierci" albo w czymś podobnym. To było najlepsze uczucie, ale pewnie ludzie dziwnie by się gapili, gdybym spróbowała tego teraz.

 

W dzisiejszym świecie najgorsze są prawdopodobnie telefony. Świetnie, że pomagają łączyć ludzi, ale jestem zbyt uzależniona od mojego i wkurza mnie ilość czasu, jaki marnuję na scrollowanie bezsensownych stron, a jednak nie potrafię przestać. Dostrzegam to, jak wiele problemów ze zdrowiem psychicznym wywołały media społecznościowe wśród osób z mojego otoczenia i we mnie samej, więc zastanawiam się, jak bardzo zmieniłoby się wszystko, gdybyśmy nigdy nie mieli telefonów.

 

Polska kojarzy mi się z moim dziadkiem, który poleciał do Polski w 1956 roku, żeby wystąpić ze swoim zespołem - The Dave Burman Jazz Group - na Ogólnopolskim Festiwalu Muzyki Jazzowej w Sopocie. To był pierwszy zachodni zespół, który wystąpił w Polsce od czasu II wojny światowej, cały czas noszę koszulkę z tego festiwalu!

 


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

NEWSLETTER FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive

NEWSLETTER

Najlepsze artykuły ze świata muzyki