Miecz zabójcy demonów, tomy 7-9. Dorastanie w świecie demonów

92%

"Kimetsu no Yaiba: Mugen Ressha-Hen" (czy też "Demon Slayer The Movie: Mugen Train") ustanowiło nowy rekord najbardziej dochodowego anime w historii, a w dodatku w ubiegłym roku okazało się najlepiej zarabiającą produkcją kinową na całym świecie, po raz pierwszy odbierając ten tytuł hollywoodzkim blockbusterom. Polskie wydanie mangi właśnie dogoniło historię ukazaną w pełnometrażowym filmie i pozwoliło zapoznać się z jej następstwami.

Wytypowanie akurat tomu siódmego i połowy ósmego na materiał do scenariusza kinowej odsłony rekordowego anime nie mogło być przypadkiem - to jak dotąd najciekawszy, odpowiednio długi, a jednocześnie na tyle dynamiczny i stopniowo budujący napięcie wątek, że czyta się go z wypiekami na twarzy. Z jednej strony emanuje z tych stron przyjacielska atmosfera, która stała się znakiem rozpoznawczym serii, z drugiej elementy zaczerpnięte z horroru są wyjątkowo intensywne i ponure, a finał trudno jednoznacznie określić jako szczęśliwy lub tragiczny.

 

Na aurę grozy składają się przede wszystkim miejsce akcji oraz opuszczanie go w nadnaturalny, gwałtowny sposób. Ciasna przestrzeń pędzącego, niemożliwego do opuszczenia pociągu przypomina ruchomą pułapkę, w jakiej znaleźli się bohaterowie i bohaterki kultowego horroru z początku lat 80. - "Terroru w pociągu", a atakujący co rusz odmieniających scenerię snach demon Enmu jednoznacznie kojarzy się z wyspecjalizowanym w odbieraniu życia po zmrużeniu oczu Freddym Kruegerem. Wejście w "strefy nieświadomości" pozwala odrobinę lepiej poznać trzech głównych bohaterów-łowców, ale nawet jeżeli przestrzeń w ich głowach pozornie nie ma granic, wydaje się równie klaustrofobiczna, co zamknięte na cztery spusty wagony. A to dopiero początek, uczucie niepokoju podwaja się, gdy Enmu ukazuje swoje prawdziwe oblicze.

Rozdzieleni, choć fizycznie przebywający w tym samym pomieszczeniu przyjaciele nie poddają się strachowi niczym nastolatki z amerykańskich slasherów, w końcu to łowcy demonów, w dodatku już całkiem doświadczeni, ale wciąż przemawiają przez nich silne emocje - porywczość Inosuke, osobliwe połączenie bojaźliwości i odwagi Zenitsu oraz empatia Tanjirou, cecha szczególna "Miecza zabójcy demonów", która pozwala ujrzeć większość przeciwników w bardziej życzliwym, pełnym współczucia świetle. Tym razem dodatkowym utrudnieniem jest konfrontacja z ludźmi, nie ślepymi sługami omamionymi przez demoniczne moce, lecz tragicznymi postaciami szukającymi ukojenia. Koyoharu Gotouge nie przybliża ze szczegółami historii każdego z nich, ale w kilku kadrach zarysowuje pobudki na tyle skutecznie, by waga emocjonalna kolejnych starć stawała się coraz bardziej przygniatająca.

 

Ciekawym bohaterem jest w tej scenerii dopiero niedawno wprowadzony Rengoku, jeden z filarów, czyli najpotężniejszych zabójców demonów. Na pozór typowy dobroduszny obżartuch w typie Goku, ale szybko zdradzający nie tylko tragiczną przeszłość (aczkolwiek wyznanie: Wyjście z łona takiej osoby jak ty to zaszczyt skierowane do martwej matki to odrobinę zbyt duża dawka patosu), ale również zmysł pedagogiczny. Nie trzeba go upraszać o to, by został nauczycielem młodych adeptów sztuki pozbawiania życia demonów, nie wyznacza żadnych prób i morderczych testów, sam z siebie wychodzi z propozycją nauczenia całej trójki fachu. To kolejny dowód na to, jak sprawnie Gotouge manipuluje doskonale znanymi stereotypami i potrafi odnaleźć pomiędzy nimi miejsce na niuanse. Jedynym, do czego można się przyczepić jest zepchnięcie Nezuko na odleglejszy plan, korzystanie z niej niemal wyłącznie w scenach walk. Jej relacja z Tanjirou była wcześniej jednym z największych atutów mangi, nie często w fikcyjnych światach zdarzają się rodzeństwa, które wzbudzają tak dużo sympatii, a teraz odgrywa podrzędną rolę.

Dla Tanjirou zarezerwowano inny kierunek, coraz istotniejszy staje się dylemat dotyczący żywiołu, na bazie którego będzie doskonalić swoje techniki. Początkowo była to woda, z czasem więcej siły zaczął odnajdywać w ogniu (co wiąże się z jeszcze nie do końca jasną, ale bez wątpienia nieoczywistą rolą ojca w przyszłych wydarzeniach), a pomiędzy wierszami nietrudno odszyfrować to niezdecydowanie jako symboliczne ukazanie dorastania i związanego z nim kształtowania tożsamości, a także szukania w sobie odwagi, by przeciwstawić się oczekiwaniom społeczeństwa. Jako historia o formowaniu, "Miecz zabójcy demonów" sprawdza się znakomicie, choć tematyka tomu dziewiątego może wydawać się dość zaskakująco dopasowana do docelowej grupy odbiorców.

 

Akcję najnowszego tomu osadzono w Dzielnicy Kwiatów, co jest inną nazwą dzielnica czerwonych latarni i chociaż nie wiąże się to z ani odrobiną erotyki czy wprowadzeniem elementów ecchi, nie ma wątpliwości co do tego, jaki zawód wykonują kobiety ukazane na drugim planie, a zabójcy demonów przenikają w ich szeregi, by namierzyć wroga. Zobrazowano to w lekki, komediowy sposób wzbudzający skojarzenia z bliźniaczo podobnym wątkiem z "Final Fantasy VII", a jednak wybór jest dość zaskakujący... przynajmniej dla Europejczyka.

"Miecz zabójcy demonów" nie przestaje zachwycać czułym spojrzeniem na historię, u podstaw której leżą zabijanie demonów i walka o przetrwanie. W scenach pojedynków imponuje świetnymi choreografiami i na tyle skuteczną iluzją ruchu, że każdy kadr zdaje się niemal żywy; w scenach komediowych rozbawia cartoonowymi mimikami albo wprowadzaniem tak dziwacznych postaci, jak mysie osiłki; a w scenach patetycznych mimo dramaturgii podniesionej do dziesiątej potęgi, nie trąci kiczem, potrafi szczerze poruszyć. Nie bez przyczyny to jedna z najważniejszych mang XXI wieku.


Miecz zabójcy demonów

Tytuł oryginalny: Kimetsu no Yaiba

Polska, 2021

Waneko

Scenariusz: Koyoharu Gotouge

Rysunki: Koyoharu Gotouge


Miecz zabójcy demonów, tomy 1-2. Wyjątkowa zwykła historia

Miecz zabójcy demonów, tomy 3-4. Cisza przed burzą

Miecz zabójcy demonów, tomy 5-6. Z empatią do demona


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

NEWSLETTER FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive

NEWSLETTER

Najlepsze artykuły ze świata muzyki