Usagi Yojimbo: Bunraku i inne opowieści. Króliczy samuraj w kolorze

86%

W 2019 roku Stan Sakai opuścił wydawnictwo Dark Horse po wielu latach współpracy i przeniósł się do IDW Publishing, co dla większości czytelników/czytelniczek byłoby zmianą niezauważalną, gdyby nie towarzyszyła jej istna rewolucja - przygody Miyamoto Usagiego odtąd miały powstawać wyłącznie w kolorze. Czy to zmiana na dobre? Polska publiczność wreszcie może się o tym przekonać.

Negatywne, zachowawcze pierwsze wrażenie jest zrozumiałe - w końcu Usagi od trzech i pół dekady rysowany był w czerni i bieli, co dodatkowo korespondowało z tradycjami japońskiego komiksu, a nawet z klasycznymi filmami chanbara eiga Akiry Kurosawy czy Masakiego Kobayashiego. Zdarzają się jednak i znakomicie wyglądające mangi w pełnym kolorze (chociażby alternatywna wersja "JoJo's Bizarre Adventure"), i świetne współczesne filmy samurajskie (na przykład "Miecz nieśmiertelnego" Takashiego Miike), Usagiemu również warto więc dać szansę.

 

Nazwisko zaangażowanego w ten tom kolorysty jest zresztą gwarantem znakomitego wykonania, jedyną trudnością mogą być własne oczekiwania i uprzedzenia. Tom Luth od lat ubarwia wciąż niewydaną w Polsce serię "Groo the Wanderer" Sergio Aragonésa, która chociaż tworzona jest w cartoonowym, lekkim stylu, wyróżnia się ogromną dbałością o detale, co dla osoby odpowiedzialnej za barwy zawsze stanowi wyzwanie. "Usagi Yojimbo" to podobny przypadek, ale wyjście obronną ręką z sytuacji można zaobserwować już na pierwszy czterech stronach - wystarczy przyjrzeć się mnogości odcieni zieleni nałożonej na krzaki w tle.

Luth korzysta z podstawowych kolorów przypominających styl pierwszych amerykańskich komiksów superbohaterskich, ale ze znacznie gęstszym użyciem cieniowania, co w połączeniu z dość chłodną, stonowana paletą pozwala mu brylować przede wszystkim w scenach rodem z filmu grozy. "Bunraku" to jedna z lepszych historii Sakaia ostatnich lat, w poprzedzającej ją "Księdze 8" niemal całkowicie zrezygnował z elementów nadnaturalnych, a tutaj wyrosły na jego największy atut, ale gdyby nie półmrok, w jakim Luth skąpał te wydarzenia, rezultat nie byłby równie imponujący. Oswojenie się z kolorem dla osób, które nie założył z góry, że każda zmiana musi być zmianą na gorsze powinno więc przyjść dość szybko i bezboleśnie.

 

W wyróżnionej w tytule opowieści horror ma kluczowe znaczenie. Sakai konstruuje w niej sceny pozbawione dymków, powoli przybliża kadr, kreuje atmosferę wiernie odwzorowującą tę filmową, a jego ożywione kukły mogłyby trafić na do tego samego piekielnego sklepu, gdzie na jednym regale sąsiadują ze sobą Chucky, Annabellemarionetki Andre Toulona. Więzy z realizmem (na tyle możliwym, na ile pozwala samurajski komiks z antropomorficznym królikiem w roli głównej) dodatkowo przecina jedna z pierwszy sekwencji, która później okazuje się fragmentem przedstawienia, a także postać znanego z wcześniejszych ksiąg Sasuke - łowcy demonów dysponującego mocą przyćmiewającą Usagiego, zdolnego do tworzenia kul energii niczym postać z "Dragon Balla" i zdeterminowanego na wzór bohaterów "Miecza zabójcy demonów".

Mimo że w "Usagi Yojimbo" granica pomiędzy dobrem a złem zawsze jest wyraźnie zarysowana i nie potrzeba wysoko rozwiniętych zdolności detektywistycznych, by demaskować złoczyńców, Sakai zdołał w tych wąskich ramach narzuconej sobie konwencji wykonać niespodziewany zwrot i zaskoczyć zakończeniem. Napisanie tak dobrego scenariusza po trzydziestu pięciu latach pracy z tą samą postacią to osiągnięcie zdumiewające i nic dziwnego, że nadal nagradzane najważniejszymi branżowymi nagrodami, między innymi Eisnerem i Ringo Award. Nie da się jednak nie odczuć, że "Bunraku" przyćmiewa "inne opowieści". Nie są kiepskie, nie są gorsze od zawartości poprzednich ksiąg, ale do świetnej niemal połowy tomu jest im daleko.

 

Jako jedyny mankament można uznać skromne, proste i niezbyt pomysłowe choreografie scen walk. Ponownie najciekawiej wypada "Bunraku", gdzie Usagi walczy z opętanymi lalkami jak z hordą żywych trupów, a w takiej sytuacji nieczęsto można go oglądać. Znakomita jest także jedna ze stron "Adachi" - podzielona aż na szesnaście osadzonych na polu bitwy kadrów, gdzie groza wojny jest wyraźnie wyczuwalna, ale akcja rozgrywa się poza naszym wzrokiem, który autor każe skupiać na samym Usagim, jego reakcjach i mimice. W pozostałych momentach potyczki zazwyczaj są krótkie, a pozy i cięcia Usagiego jak wklejone z dawniejszych przygód.
 

Jeżeli fani/fanki króliczego ronina przełamią barierę oprawy wizualnej i przełkną użycie koloru, nie ma takiej możliwości, żeby "Usagi Yojimbo: Bunraku i inne opowieści" nie zachwyciło ich, ale to także świetny moment dla osób, które niekoniecznie chcą nadrabiać rozciągniętą na trzy dekady tułaczkę Usagiego, by po raz pierwszy sięgnąć po ten tytuł.


Usagi Yojimbo: Bunraku i inne opowieści

Tytuł oryginalny: Usagi Yojimbo: Bunraku and Other Stories

Polska, 2021

Egmont

Scenariusz: Stan Sakai

Rysunki: Stan Sakai


Usagi Yojimbo. Saga, księga 7. Gdyby Kurosawa hodował króliki

Usagi Yojimbo. Saga, księga 8


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

NEWSLETTER FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2021 Soundrive

NEWSLETTER

Najlepsze artykuły ze świata muzyki